| Wyjątek |
| Wpisany przez Magdalena, Szczecin | |||
| środa, 27 listopada 2013 19:44 | |||
|
Święto zmarłych. Ludzie przychodzą czasem całymi rodzinami zapalić znicz, położyć kwiaty. Ja jestem sama, ale nie jestem wyjątkiem. Przez całą wojnę czułam się jak w czepku urodzona, a przecież getto nie można porównać do niczego innego. Patrząc na ludzi, którzy zostawali za bramą, czułam coś zupełnie nieadekwatnego do sytuacji - wyjątkowość, a przecież byłam taką samą szarą osobą jak wszystkie inne. Praca w zakładzie fałszerskim była czymś, co wbrew pozorom bardzo mnie rozwinęło, nawet ręka z wprawy nie wyszła. Większość uciekinierów z getta ukrywało się całkowicie samemu, a ja przynajmniej kogoś miałam. I byłam jednym z wyjątków - a przecież wiele ludzi uciekło, i wiele przeżywało, tak jak ja. Bycie konspiratorką to była jedna z takich rzeczy, w którą wierzyłam bezgranicznie i całkowicie się temu oddawałam. W podobnych do moich warunkach pewnie niewiele osób miałoby taką szansę, a ja miałam. Byłam wyjątkiem, tym razem w dobry dla Polski sposób. Ale czy ja wcześniej szkodziłam Polsce? Nie, po prostu czułam, że na to nie zasługuję. Janek już nie żył, ja byłam w rozpaczy. To najprawdopodobniej najtragiczniejsze wydarzenie w moim życiu. I wcale nie byłam wyjątkiem, bo spotkało mnie to, co wiele osób w tym czasie. To egoistyczne, ale chyba wolałabym tym wyjątkiem być.
|

