| Ruda czeka na proces - POZOSTAŁY TRZY DNI |
| Wpisany przez Weronika "Wikusia" | |||
| czwartek, 07 listopada 2013 18:20 | |||
|
Każdy kolejny dzień był dla Rudej cięższy. Im bliżej do procesu, tym dzień dłużył się coraz bardziej. Tyle dni już tu spędziła. Tak bardzo chciała wyjść, jednak tym razem nic na to nie wskazywało. Tak bardzo chciała doczekać amnestii. Każdej nocy zadawała sobie pytanie "Doczekam?", i tak mijał każdy dzień. Budziła się i otwierała oczy w szarej, zimnej celi z której nie było wyjścia.. Jedyną osobą która bardzo lubiła była siostra zakonna, z którą rozmawiała każdego dnia. Nie zapominała oczywiście o osobach, które były najważniejsze w jej życiu. Władek... Zawsze zamykając oczy przed snem przypominała sobie wszystkie chwile spędzone razem. Przede wszystkim ich ostatnią noc, która wywoływała na jej twarzy wyjątkowy uśmiech. -Jak myślisz? - zadała pytanie w kratę okienka. -Będziemy miały chociaż troszkę szczęścia? Zakonnica z lekkim uśmiechem spojrzała na dziewczynę. -Nie wiem.. - po chwili zastanowienia dodała. -A wiesz co podpisałaś? -Fałszywe zeznania... - powiedziała Ruda siadając na podłodze. -A czy.. - spojrzała na dziewczynę, która zaczęła płakać. -Nie płacz.. Skąd mogłaś wiedzieć? -Wiesz co jest najgorsze?- zapytała. -To że tak naprawdę nigdy nie miałam nic wspólnego z Niemcami... -Wiem.. Następnego dnia do celi przyszedł jakiś człowiek. Kazał zostawić go samego z oskarżoną. Ruda speszona usiadła na "łóźku". -Co pan ode mnie chce? - spytała. -Rudnicka? -Pyta co pan chce!?!? -Będę twoim obrońcą na procesie. Chciałem z tobą wszystko omówić. -Nikomu nie będę się spowiadać z moich grzechów! Nic nie zrobiłam! Nigdy nie widziałam no oczy tego człowieka! Nigdy!! Może pan już sobie pójść! -Ale wie pani że jutro jest... -Proszę wyjść! I tak w nic mi nie uwierzycie! Dla was jestem już stracona! Mężczyzna opuścił celę. Wiktoria załamała ręce. Czasami miała już takie załamania, a w tym miejscu nawet często. Jutro był proces, a dziewczyna nie wiedziała co ma robić. Kiedy była na wolności zawsze po pomoc mogła zwrócić się do doktor Marii. Władek był daleko ale przy życiu trzymały ją tylko wspomnienia z nim związane. Kochany Władek... Teraz nie wiedziała czego może się spodziewać. Każda godzina wydawała się wiekiem. Kolejna noc była nieskończonością. Rano obudziła się dość wcześnie. Chwilę później przyszła strażniczka i zabrała dziewczynę. Przy wyjściu za kratami stała zakonnica. Ruda spojrzała na nią błyszczącymi oczami. -Trzymaj się... Pamiętaj że Pan jest z Tobą! Dziewczyna nie odpowiedziała. Chwilę później znalazła się w jakiejś celi, w której czekały na nią trzy osoby. Usłyszała słowa: -Masz! Przebieraj się! -To są twoje buty! Pośpiesz się... Wykonując te wszystkie polecenia myślała, że nie wie co robi. Jeszcze nigdy nie była tak posłuszna. Po godzinie, w czystej sukience, nowej fryzurze i butach czekała na proces. Przypomniały jej się słowa Władka: "Kocham Cię! Zawsze będę..." -Teraz tylko doczekać amnestii...
|

