|
Życie za życie
- Wyprowadzić! - Obersturmführer Lars Rainer odchylił się na krześle przymykając oczy. Nie był dziś w nastroju do przesłuchiwania. Ta kobieta i tak nic nie powie, patrzy tylko tymi swoimi ogromnymi przerażonymi oczami i dopytuje o dziecko. Dostała przecież wybór, zeznania w zamian za zobaczenie dziecka. Ona jednak z uporem woli powtarzać, że nic nie wie i pytać o dziecko. Dziś nawet nie zdążyła zapytać o dziecko. Małe to się takie urodziło, cherlawe, on z dziećmi wojny nie prowadzi, więc dziecko zostało oddane w dobre ręce. Ale ona nie musi o tym wiedzieć.
Czy Anna też była tak traktowana? Wtedy na przesłuchaniach? - Lars zerwał się z krzesła i podszedł do okna. W nocy znowu miał ten sen... krzyk kobiety, płacz dziecka. I kolejny cios, który rzuca nią o ścianę.
Obrażenia, które widział podczas oględzin zwłok nie mogły powstać w wyniku wypadku furgonetki. Była katowana przed śmiercią. Anna. Uderzył pięścią w barek, który jak zwykle się otworzył. Nie chciało mu się jednak pić. Usiadł przy biurku zakrywając dłońmi twarz. Przed jego oczyma pojawiła się twarz Witzberga, tej zakłamana kreatury, która patrząc mu prosto w oczy mówi, że to był zwykły wypadek. A ona i tak była podejrzana o udział w tym spisku, więc on Larsowi po starej znajomości mówi, żeby odpuścił tę sprawę, jeżeli nie chce mieć jeszcze większych kłopotów. On Larsa zna, wie że dawno zerwał kontakty z rodziną, więc on Larsa nie podejrzewa o nic i lepiej niech tak zostanie. A dziecko i tak zmarło wcześniej, takie było małe i cherlawe, może po ojcu, któremu wystarczyło jedno przesłuchanie, na którym dostał rozległego zawału i zmarł. Więc może to dla niej lepiej nawet. Nie wiadomo jak długo by ją jeszcze przesłuchiwali. I tak dalej i tak dalej.
Lars mógł jedynie przytakiwać. I tak wiedział, że kiedyś ją pomści. Po tej rozmowie po raz pierwszy przyśnił mu się ten sen który potem nawiedzał go często. Po raz kolejny popatrzył na leżące na biurku pismo, którego treść znał już na pamięć. Rozkaz, zgodnie z którym miał przesyłać do Berlina wszystkie informacje jakie uda mu się zdobyć na temat zamachu na berlińskim dworcu. Bezpośrednio do odpowiedzialnego za śledztwo Hansa Witzberga. Zamykając oczy znów zobaczył Annę, tym razem małą dziewczynkę, która wpatrzona w niego słuchała kolejnej wymyślonej przez niego bajki. Jego mała siostrzyczka - zerwał się krzesła i podszedł do barku, jednak musi się napić. Siostrzyczka i siostrzeniec, którego nie widział i nigdy nie zobaczy. Kobieta i dziecko, przypadkowo wplątani w wojnę.
Anna z małej dziewczynki wyrosła na pyskatą pannę, która zawsze miała swoje zdanie. Lars uśmiechnął się mimo woli. Uśmiech ten jednak szybko zgasł. - Na temat Führera i III Rzeszy też miała swoje zdanie. Jeszcze przed wojną. Ostrzegała Larsa przed szybką karierą jaka go czekała w NSDAP. Ale on był przyzwyczajony do tego, że zawsze osiągał zamierzony cel. Wystarczyło tylko nie zaprzątać sobie głowy zbędnymi wyrzutami sumienia i dbać o wyrównywanie rachunków na bieżąco. Anna przekonywała go, że kiedyś go to zgubi. A tymczasem to ją zgubiło podejście do życia. Ale od tego był bratem, żeby ją pomścić.
Ta tutaj też ma swoje poglądy na rzeczywistość. I jest tak samo nieugięta. On rzadko podnosił głos, ale słyszał kilka razy jak Lichtmann wrzeszczy na nią. A ta nic. Tylko pyta o dziecko. Potem Lichtmanna przeniesiono do Aten, a on został z tą sprawą sam. Dziś nawet nie zapytała o dziecko, zemdlała zanim zadał pierwsze pytanie. W Berlinie równoległe śledztwo prowadził Witzberg, który czekał na pierwsze raporty.
Usiadł przy biurku - Witzberg chce raportu, dostanie raport, tylko jeden. Lars doczekał się swojej zemsty. Wiedział co w Berlinie robi się z takimi, którzy nieefektywnie prowadzą śledztwa. Podpisał pismo i zakleił kopertę. Potem sięgnął po słuchawkę, więzienny szpital był przepełniony, trzeba ją będzie odstawić do sióstr w najbliższym szpitalu, a te jeżeli się postarają, to następnego przesłuchania już nie będzie. Pismo, zamykające warszawski wątek śledztwa, w ciągu kilku dni będzie w Berlinie.
Życie za życie...
|