Tadeusz Gajcy
Wpisany przez Marlena, Ostrowiec Świętokrzyski   
środa, 06 czerwca 2012 19:40

Tadeusz Gajcy, poeta uważany za najwybitniejszego twórcę 'pokolenia Kolumbów' obok Krzysztofa Kamila Baczyńskiego.

 

Urodził się 8 lutego 1922 roku, był żołnierzem AK, współzałożycielem i  redaktorem konspiracyjnego pisma 'Sztuka i Naród'.

 

W wizyjnych wierszach i poematach nawiązywał do doświadczeń katastroficznej poezji lat 30, dając wyraz tragicznym doświadczeniom swego pokolenia.

 

Poległ w powstaniu warszawskim (1944r.).

 

 

 

 

Śpiew murów

Nocą, gdy miasto odpłynie w sen trzeci,

a niebo czarną przewiąże się chmurą,

wstań bezszelestnie, jak czynią to dzieci,

i konchę ucha t a k przyłóż do murów.

 

Zaledwie westchniesz, a już cię doleci

z samego dołu pięter klawiaturą

w szumach i szmerach skłębionej zamieci

minionych istnień bolesny głos chóru.

 

"Bluszczem głosów spod ruin i zgliszcz

pniemy się nocą na dachy i sen,

tobie, Warszawo, w snach naszych śnisz,

nucąc wrześniami żałobny nasz tren."

 

- Biegłam rankiem po chleb do piekarni

(a chleba dotąd czekają tam w domu),

a ja leżę z koszykiem bezradnie,

tuż za rogiem, nie znana nikomu...

 

- Właśnie ręką chwytałem za granat,

żeby czołgi przywitać nim celnie,

ziemia była spękana, zorana -

nagle świat mi się zaćmił śmiertelnie...

 

- Myśmy obie wyniosły na noszach,

jeszcze kocem okryły mu nogi,

bo krzyczeli dokoła, że pożar...

Ja na świstku pisałam: "Mój drogi..."

 

"Bluszczem głosów spod ruin i zgliszcz

pniemy się nocą na dachy i sen,

tobie, Warszawo, w snach naszych śnisz,

nucąc wrześniami żałobny nasz tren."

 

Słuchaj tych głosów żałosnych żarliwie,

nim brzask poranny uciszy je w niebie

i nowe miasto w napiętej cięciwie

dni tryumfalnych na nowo pogrzebie.

 

Słuchaj tych głosów, bo po to szczęśliwie

ocalon został w tragicznej potrzebie,

byś chleb powszedni łamał sprawiedliwiej

i żył za tamtych i za siebie lepiej.

 

 

 

*

 

Jak nie kochać strzaskanych tych murów,

tego miasta, co nocą odpływa,

kiedy obie z greckiego marmuru -

i umarła Warszawa, i żywa.

 

Epitafium

Przechodniu, powiedz imię,

a poznamy miejsce

marzenia, które niesie

bezpiecznie i lekko.

Nad nami niebo rośnie

i wspina się w dymie

pozostawiona dalekość.

 

Były lata nad nami i są.

Ty zabierzesz nieświadomą stopą

pręcik ziemi otulony mgłą,

co nazywa się dla ust tak prosto,

a jest głosem, co zaciska krtań

i wołaniem z samotnego dna.

 

Nie zapomnisz, bo woda oparzy

wargi pyszne i zadusi kłos.

Kraj ten mamy w oczach jak ołtarzyk

z gajem dymów świecących jak kość.

Twarz ukryjesz. Biodra matki suche

nie wydadzą ziarna, gdyby po nas

wawrzyn zostać miał mały jak uśmiech

i jak dłoń albo serce - historia.

 

Taka miłość. Jak kamień przygniata

ręce nasze przebite na przestrzał

ułożone miłośnie na kwiatach

i żelazie bogatym jak wieńcach.

 

Nie zapomnisz, bo miłość ta

da ci oczy niezwykłe i zmarszczkę

i zobaczysz się, wolny, pod kaskiem

z bronią naszą w twych spokojnych snach.

 

 

 

Przykro nam, ale nie możesz komentować tego artykułu, ponieważ nie jesteś zalogowany. Zaloguj się lub załóż konto, jeśli go jeszcze nie posiadasz. Zapraszamy!

Czas Honoru Czas Honoru

Ankieta

Czy Twoim zdaniem, serial przyczynił się przywrócenia pamięci o cichociemnych oraz żołnierzach wyklętych?
 

Z planu serii "Powstanie"

Wyszukaj na stronie

Ostatnie komentarze