Strona główna Ostatni list Rudej Magdalena (McDusia)
Magdalena (McDusia)

Warszawa, 9 VI 1946

Kochany,

właściwie nie powinnam pisać tego listu, bo ty wszystko wiesz, i nie muszę Ci nic tłumaczyć. Wiem, jednak, że gdybym zrezygnowała z tej możliwości, robiłabym sobie wyrzuty.

Pisząc ten list siedzę w ogromnej celi z brudnymi stołami i kilkoma strażnikami, i myślę sobie, po co właściwie jest wojna. Ale zaraz przestaję, bo pomyśl, że gdyby nie wojna, może nigdy byśmy się nie spotkali. Doszłam do wniosku, że tak naprawdę chyba nigdy nie mieliśmy dla siebie czasu, ciągle tylko akcje, grypsy, aresztowania, akcje, grypsy, aresztowania. Może, kiedy będziesz czytać ten list, mnie już nie będzie? Nie mogę myśleć w ten sposób, ale wiedz, że będę Tam na Ciebie czekać. Proszę, nie rozpaczaj, kiedy mnie nie będzie. Oczywiście, że wolałabym umrzeć dopiero za wiele, wiele lat, i nie z ręki komunistów, ale uwierz, może tak mi przyszło żyć. Patrzę na to, co napisałam, i przypomina to trochę romantyczny list z książki - tylko okoliczności nie te. Pamiętasz, że ojciec Leny był profesorem? On by na pewno wiedział, w jakiej książce pojawił się podobny list. Tak, może przyszło mi tak żyć, ale za co? W ten sposób też nie mogę myśleć, wiele ludzi ginęło za Polskę. Tysiące myśli pojawiają się w mojej głowie, nie wiem już, co mam napisać, bo chcę ci powiedzieć wszystko, wszystko. Wiesz, w takiej sytuacji, w jakiej jestem teraz, nagle chcę być dzieckiem. Dzieckiem, które nie musi podejmować własnych decyzji, dzieckiem, za które ktoś odpowiada i obroni je przed wszystkim. Ty byś mnie obronił... Wiem, że gdybyś tylko mógł, uwolniłbyś mnie nawet w pojedynkę - ale to brzmi trochę jak bajka, a życie to nie bajka. Kiedyś mówiłeś mi, że trudno być żołnierzem, bo nie wie się, co stawiać na pierwszym miejscu - rodzinę czy ojczyznę. Teraz widzę, że to był jeden z nie wielu momentów, w których przestałeś ukrywać emocje. I za to Cię chyba najbardziej podziwiam, ja nie zawsze tak umiałam. Ale powiedziałeś mi też, że mnie podziwiasz za moją wytrzymałość - to chyba tylko pozory, wcale taka nie jestem, ale dziękuję za Twoją wiarę we mnie. Mając dużo czasu na rozmyślania, myślę też, jak podli muszą być ludzie. Moment, kiedy mają wydać na mnie wyrok śmierci, nie jest odpowiednim momentem na oczernianie ludzi. Tylko pomyśl sobie, ktoś podpisuje mój wyrok z całkowitym spokojem. Boję się, żeby polskie podziemie (czy istnieje jeszcze takie...?) też nie uznało mnie za winną. Czy Twoi chłopcy chcą złożyć broń? Ty na pewno nie. A nawet gdybyś złożył, chyba nigdy nie byłbyś już taki sam. Pewnie się o tym nie przekonam, bo... Muszę Ci przyznać, że cicho liczę na to, że coś wymyśliłeś i na to,że mnie odbijecie. Nie mogę tak myśleć, bo ty nie możesz się dla mnie poświęcać - nie zasługuję na to, skoro nawet UB podejrzewa mnie o zdradę... Strażnicy się na mnie patrzą, najwyraźniej zauważyli, że chcę się rozpłakać - nie mogę tego zrobić przy nich, chyba jestem za dumna. Nie dam im tej satysfakcji, choć to niczego nie zmieni.

Przepraszam, że pokazałam Ci się z takiej strony - jako zgorzkniała i mściwa więźniarka. Teraz inaczej nie potrafię. O, już każą mi wychodzić. Wiedz, że zawsze będę Cię kochać.

Wiktoria - ja już od dawna nie chcę być "Rudą"

 

Przykro nam, ale nie możesz komentować tego artykułu, ponieważ nie jesteś zalogowany. Zaloguj się lub załóż konto, jeśli go jeszcze nie posiadasz. Zapraszamy!

Czas Honoru Czas Honoru

Ankieta

Czy Twoim zdaniem, serial przyczynił się przywrócenia pamięci o cichociemnych oraz żołnierzach wyklętych?
 

Z planu serii "Powstanie"

Ostatnie komentarze