Strona główna Ostatni list Rudej Kamila (Lenkaa1997)
Kamila (Lenkaa1997)

17 czerwca, 1946 roku

Kochany!

Piszę do Ciebie ten list, choć tak naprawdę nie wiem, od czego mam zacząć. Tyle chciałabym Ci przekazać, o tylu rzeczach opowiedzieć.. Przez moją głowę miota się tysiące myśli, a ja - będąc ograniczona czasem - zupełnie nie wiem, jak rozdzielić to, co ważne, od tego, co błahe i niepotrzebne.

Mam przed sobą kartkę, w ręku trzymam kawałek ołówka, tak stępionego, że muszę mocno naciskać, by cokolwiek napisać. Ręka mi trochę drży, ale nie ze strachu; z przejęcia, tęsknoty za tobą. Targają mną emocje. Usiłuje zebrać w sobie wszystko to, co chce Ci przekazać. Chcę przelać na papier całą siebie - siebie, która powoli gaśnie.

Odchodzę. Wyrok ma być wykonany za godzinę. Dobrze wiemy, że nie możemy zatrzymać biegu zdarzeń, tej całej nagonki, którą napędziło na mnie UB. Jestem spokojna, mam czyste sumienie. Wystarcza mi przekonanie o mojej niewinności i to, że Ty też jesteś tego pewien.

Nie boję się niczego. Może jedynie tej ciemności, która roztoczy mi się przed oczyma zaraz po tym, kiedy... Nie, nie chcę o tym myśleć. Skupiam się na tu i teraz. Siedzę przy małym stoliku pochylona nad kartką i dalej piszę; wiem, że to, co spiszę nie zostanie przechwycone przez niepożądane osoby; mój kapelan zapewnił mnie, że przekaże ten list do Ciebie przez Twoją matkę.

Do celi wpada jaskrawe słońce, czuję się cudownie, kiedy promienie muskają moją twarz. Jestem nadzwyczaj spokojna wewnętrznie. Tylko te dłonie.. Ale na nich staram się nie skupiać.

Znam Cię. Aż za dobrze. I wiem, że jest to dla sytuacja, w której jesteś przyparty do muru.. bezradny, niczym dziecko. Proszę Cię o jedno; żyj. Tak po prostu żyj. Ciesz się tym, co Cię otacza. Każdym porankiem, wieczorem. Tym listem. Ciesz się każdą jedną chwilą, którą posyła Ci życie. Wspominaj mnie. Nie rozpaczaj.. Skoro ja odchodzę w spokoju, to i Ty w nim pozostań.

Władziu, czuję, że spełniłam swój obowiązek. Że zachowałam się jak prawdziwy żołnierz, który przez całą wojaczkę szanował przysięgę, którą złożył Panu Bogu. "Tak mi dopomóż Bóg", które wypowiedziałam, ciągle we mnie żyje! Skoro jestem już przy końcu, muszę być z niego dumna... Muszę być dumna, że już za niecałą godzinę wykrzyknę ,,Niech żyje Polska!". Reszta mnie nie obchodzi.

Jestem pewna, że jesteś ze mnie dumny. Proszę Cię o to tylko jedno; nie rozpaczaj po mnie, nie rób też żadnych głupstw. Kocham Cię.. Tak bardzo Cię kocham i zawsze będę przy Tobie, pomimo wszystko! Pogodziłam się z tym, co mnie czeka. Pogodziłam się z tym wyrokiem. Na początku było mi ciężko.. Budziłam się, by zrozumieć, że tak naprawdę otwieram oczy, by umrzeć. Pomogła mi siostra, z którą dzieliła mnie krata. To dzięki niej zrozumiałam, że koniec może być początkiem,, a obowiązek, jaki spełniłam wobec Boga i Ojczyzny, największym honorem, który może odebrać człowiek.

Ubieram ten list w górnolotne słowa, tylko po to, byś mógł lepiej zrozumieć sens tego wszystkiego.

Co z moim życiem? - możesz zapytać, a może już pytasz, przygotowując się na to, co nieuniknione. Odpowiadam więc, ukochany - Twoje życie toczy się dalej. Ma toczyć się dalej. Obiecasz mi to?

Gdy będziesz tęsknić, nie duś w sobie tej tęsknoty... W nocy wyjdź przed dom i spojrzysz w niebo. Zobaczysz mnie.

Kocham Cię, Władek. I będę zawsze.

Twoja Ruda

 

Przykro nam, ale nie możesz komentować tego artykułu, ponieważ nie jesteś zalogowany. Zaloguj się lub załóż konto, jeśli go jeszcze nie posiadasz. Zapraszamy!

Czas Honoru Czas Honoru

Ankieta

Czy Twoim zdaniem, serial przyczynił się przywrócenia pamięci o cichociemnych oraz żołnierzach wyklętych?
 

Z planu serii "Powstanie"

Ostatnie komentarze