Strona główna Ostatni list Rudej Kasia z Miechowa (Kasia27)
Kasia z Miechowa (Kasia27)

Władku!

Kocham Cię.
Cały czas zastanawiałam się co mam Ci napisać i tylko te słowa przyszły mi do głowy. Nie jestem w stanie napisać nic więcej... tego nie da się wyrazić słowami. W piątek wykonają wyrok, zostały mi trzy dni życia. Wszystko przepadło: nasze plany, marzenia. Już się nigdy nie zobaczymy. Nie będę o nic pytać, bo i tak nie zdążysz odpisać... Wszyscy uważają mnie za zdrajcę, nawet mój obrońca. Kazał mi podpisać fałszywe zeznania... potargałam je... nic więcej nie mogłam zrobić. To jest jakiś koszmar. Każdy chce mojej śmierci, ludzie tylko czekają, aż mnie powieszą. Władek, ja nie chcę umierać... myślałam, że całe życie przed nami, przecież jestem jeszcze młoda! I dlaczego mam teraz umrzeć? O taką Polskę walczyliśmy? Po co przeżyłam całą wojnę? Żeby teraz umrzeć? Tak, zawsze zgrywam twardzielkę, zabijałam konfidentów, codziennie ocieraliśmy się o śmierć, żeby wyzwolić naszą ojczyznę, żebyśmy żyli bez tego ciągłego strachu, lęku. I co... nic z tego nie wyszło. Teraz jest jeszcze gorzej, niż w czasie wojny - wszędzie Ubecja. Pamiętasz jak składaliśmy przysięgę AK? Ja pamiętam to jak dziś. Pamiętam ten dzień, to była wiosna, wszystko kwitło. Miałam wtedy na sobie tę błękitną sukienkę, którą tak bardzo lubiłeś. Pamiętasz? Całą noc przed przysięga nie spałam, byłam taka podekscytowana. Wszedł dowódca, staliśmy na baczność powtarzaliśmy za nim tekst przysięgi. Pamiętam te ciarki na plecach. Nie mogłam wtedy siedzieć bezczynnie, kiedy tylu ludzi umierało. Chciałam coś robić, przysłużyć się ojczyźnie, chciałam robić coś ważnego. Jacy wtedy byliśmy odważni i waleczni, pełni nadziei, że to my wyzwolimy tą Polskę. W piątek się wypełnia słowa tej przysięgi: " (...) aż do ofiary życia mego (...) ". Od ogłoszenia wyroku ciągle myślę jakie było to moje życie. Dobrze czy złe? Zabiłam tylu ludzi, widziałam tyle okrucieństw, przeżyłam Pawiak. Wszystko mam przed oczami: Reichsbank, obławę na ślubie Lenki i Janka, Osmańską, partyzantkę w lesie, pogrzeb mojego ojca i pogrzeb Janka. I nic już nie zostało z tego mojego życia... tyle chwil razem przeżyliśmy, tyle przeszliśmy. Inni pewnie są szczęśliwi: Michał i Cela, Bronek i Wanda, Lenka też ma małego Jasia. Tylko nam nie wyszło... Ale może tak miało być, może tak miało się to wszystko skończyć... nie wiem. Całe nasze życie jest zapisane tam "u góry". Teraz ja tam odchodzę, już na zawsze. Pewnie Janek już tam na mnie czeka i twój ojciec, tego też nie wiem. Wiem, za to coś bardzo ważnego i teraz słuchaj - tam "u góry" też Cię będę kochać. I nie martw się, kiedyś się spotkamy.

Ruda

 

Przykro nam, ale nie możesz komentować tego artykułu, ponieważ nie jesteś zalogowany. Zaloguj się lub załóż konto, jeśli go jeszcze nie posiadasz. Zapraszamy!

Czas Honoru Czas Honoru

Ankieta

Czy Twoim zdaniem, serial przyczynił się przywrócenia pamięci o cichociemnych oraz żołnierzach wyklętych?
 

Z planu serii "Powstanie"

Ostatnie komentarze